Temat obserwuje
 1 Guest(s)
amatorbalikci.net

Odpowiedz Napisz temat 
Piosenka, która płynęła pod linią frontów...
AutorWiadomość
Falkhor
Administrator
*


Postów: 12,539
Grupa: Administratorzy
Dołączył: 16-06-2006
Status: Offline
Reputacja: 3
Portfel: 16,128
Post: #1
Piosenka, która płynęła pod linią frontów...

Artykuł w Kiosk.onet.pl LINK LINK LINK
Autor - Janusz Roszkowski, Polityka.

Cytat:
„Lili Marleen”, melancholijna piosenka o miłości żołnierskiej, powstała w Niemczech w czasach, gdy wszystko, co nosiło znak niemiecki, bywało przyjmowane w najlepszym razie z rezerwą. Ale podbiła serca także żołnierzy alianckich i była śpiewana po obu stronach frontów II wojny. Popularna jest do dziś.


Przyznam, że jeśli słyszałem tę piosenkę, to jej teraz nie kojarzę... Możliwe, że poajwiała się w wojennych filmach, gdzie żołnierz często lubi przy papierosie ponucić to i owo i powzdychać do ukochanej.

W naszym kraju, niejednokrotnie i wcale niekrótkotrwale nękanym wojnami, powstał i umocnił się stereotyp żołnierza-bohatera, dzielnie walczącego i ginącego za Ojczyznę. Obecnie ów stereotyp osłabł i w sumie poza szkolnymi lekturami przypominają go tylko nieliczne plakaty reklamujące służbę wojskową... Częściej zaś kojarzona jest 'fala' i przymusowa słuzba, zostawiającą nic więcej jak tylko dziurę w życiorysie. No ale do tematu...

Piosenka jest dobra na wszystko. Jak to było wogóle z początkami 'Lili Marleen'? I jak to się stało, że jest to dzieło niemieckie, które spodobało się siłom alianckim?

Cytat:
Gdy w maju 1945 r. gen. Dwight Eisenhower odwiedził jedną z amerykańskich dywizji stacjonujących w Tyrolu, dowiedział się, że w miasteczku mieszka autor tekstu piosenki szczególnie lubianej przez niego samego i jego żołnierzy. Nawykły do posłuchu, rozkazał: Przyprowadźcie go do mnie! Adiutant wybąkał, że poeta Hans Leip właśnie położył się spać. Ku zdumieniu wszystkich Eisenhower zaśmiał się i powiedział: Niech śpi spokojnie, to jedyny Niemiec, który w czasie tej wojny sprawił całemu światu przyjemność!

Chodziło o piosenkę „Lili Marleen”, od czterech już prawie lat rozbrzmiewającą wtedy po obu stronach frontu. Eisenhower miał ciągle jeszcze w uszach jej melodię – towarzyszyła ona, grana przez orkiestry wojskowe, jego oddziałom wkraczającym do Paryża, ciągle powtarzana przez radiostacje armii USA, nucona przez żołnierzy, budząca zachwyt podczas przyfrontowych koncertów organizowanych dla Amerykanów, kiedy „Lili Marleen” w języku angielskim wykonywała, i to porywająco, uwielbiana Marlena Dietrich...

„Lili Marleen”, ta melancholijna piosenka o miłości żołnierskiej, to fenomen bezprecedensowy w dziejach gatunku. Bo wszystko było przeciwko niej: to, że nosiła piętno nazistowskie, bo powstała w Niemczech, jej autorami byli Niemcy, pierwszą, najsławniejszą wykonawczynią była Niemka, nadawało ją, stopniowo czyniąc popularną, wojskowe radio niemieckie w Belgradzie, przekazujące programy na obszar Afryki Północnej, przeznaczone dla Afrika-Korps, a było to w czasie okrutnej wojny i zbrodniczych poczynań nazistów wobec okupowanych nacji. Wszystko, co nosiło znak niemiecki, bywało niejako z natury rzeczy przyjmowane negatywnie, w najlepszym razie z rezerwą.

Ale „Lili Marleen” zawojowała serca żołnierskie zarówno Niemców, jak ich przeciwników. I to z miejsca. Prosta, łatwo wpadająca w ucho sentymentalna melodia, ze słowami mówiącymi o tęsknocie żołnierza, o niespełnionej miłości i o czasie niepewnych losów, odbiegała krańcowo od tego, co pod nadzorem ministerstwa propagandy Josepha Goebbelsa masowo produkowano w Niemczech.


Cytat:
Rychło w Anglii przetłumaczono tekst „Lili Marleen”. Szybko wyprodukowana płyta w ciągu kilku tygodni rozeszła się w kilkuset tysiącach egzemplarzy. Weszła do repertuaru orkiestr wojskowych, i to mimo zrozumiałych w tamtym czasie początkowych wstrętów czynionych przez dowództwo brytyjskie.


Zapraszam do lektury całości tekstu Smile

Dodam jeszcze, że w wielu polskich piosenkach motyw żołnierza, wojny, Ojczyzny jest nadal przypominany. Towarzyszy to nie tylko okazjonalnym rocznicom, świętom narodowym, ale... My, Polacy, wg mnie - mamy jednak zakorzenioną w nas nutę ułańską... Smile


15.11.2006 11:16:25
Odwiedź stronę użytkownikaZnajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedziUnknownUnknown
Odpowiedz Napisz temat 

Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: