Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 9 Głosów - 3 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nowa zabawa
30.09.2006, 11:19:15
Post: #241
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji, dosyć niezwykłej bo pomidory tak mają, że widzą to czego inni nie widzą bo zobaczyl swoje wnętrze które nie było pomarańczą tylko rozspiewanym "Las Ketchup" podczas grania w domino na boisku do ping-ponga wodnego z drużyną leśnych skrzatów lubiących królewnę śnieżkę i 40 rozbójników. Wymyślili że pójdą razem do sklepu monopolowego po nalewkę babuni z dodatkiem cytryny i soku malinowego dobrego na przeziębienie

Czasem trzeba kogoś ugryźć, żeby poczuć się lepiej .......
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
30.09.2006, 13:34:21
Post: #242
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji, dosyć niezwykłej bo pomidory tak mają, że widzą to czego inni nie widzą bo zobaczyl swoje wnętrze które nie było pomarańczą tylko rozspiewanym "Las Ketchup" podczas grania w domino na boisku do ping-ponga wodnego z drużyną leśnych skrzatów lubiących królewnę śnieżkę i 40 rozbójników. Wymyślili że pójdą razem do sklepu monopolowego po nalewkę babuni z dodatkiem cytryny i soku malinowego dobrego na przeziębienie grype i biegunke

Przepraszamy, tylko zarejestrowani uzytkownicy mogą oglądać zdjecia na NFM. Zapraszamy do rejestracji
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
30.09.2006, 13:43:33
Post: #243
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji, dosyć niezwykłej bo pomidory tak mają, że widzą to czego inni nie widzą bo zobaczyl swoje wnętrze które nie było pomarańczą tylko rozspiewanym "Las Ketchup" podczas grania w domino na boisku do ping-ponga wodnego z drużyną leśnych skrzatów lubiących królewnę śnieżkę i 40 rozbójników. Wymyślili że pójdą razem do sklepu monopolowego po nalewkę babuni z dodatkiem cytryny i soku malinowego dobrego na przeziębienie grype i biegunke oraz inne przypadłości.

Czasem trzeba kogoś ugryźć, żeby poczuć się lepiej .......
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
30.09.2006, 13:50:24
Post: #244
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji, dosyć niezwykłej bo pomidory tak mają, że widzą to czego inni nie widzą bo zobaczyl swoje wnętrze które nie było pomarańczą tylko rozspiewanym "Las Ketchup" podczas grania w domino na boisku do ping-ponga wodnego z drużyną leśnych skrzatów lubiących królewnę śnieżkę i 40 rozbójników. Wymyślili że pójdą razem do sklepu monopolowego po nalewkę babuni z dodatkiem cytryny i soku malinowego dobrego na przeziębienie grype i biegunke oraz inne przypadłości. Wtedy zza rogu

Przepraszamy, tylko zarejestrowani uzytkownicy mogą oglądać zdjecia na NFM. Zapraszamy do rejestracji
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
30.09.2006, 13:59:49
Post: #245
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji, dosyć niezwykłej bo pomidory tak mają, że widzą to czego inni nie widzą bo zobaczyl swoje wnętrze które nie było pomarańczą tylko rozspiewanym "Las Ketchup" podczas grania w domino na boisku do ping-ponga wodnego z drużyną leśnych skrzatów lubiących królewnę śnieżkę i 40 rozbójników. Wymyślili że pójdą razem do sklepu monopolowego po nalewkę babuni z dodatkiem cytryny i soku malinowego dobrego na przeziębienie grype i biegunke oraz inne przypadłości. Wtedy zza rogu bawolego wyjrzała Zuziaaa
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
30.09.2006, 14:01:14
Post: #246
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji, dosyć niezwykłej bo pomidory tak mają, że widzą to czego inni nie widzą bo zobaczyl swoje wnętrze które nie było pomarańczą tylko rozspiewanym "Las Ketchup" podczas grania w domino na boisku do ping-ponga wodnego z drużyną leśnych skrzatów lubiących królewnę śnieżkę i 40 rozbójników. Wymyślili że pójdą razem do sklepu monopolowego po nalewkę babuni z dodatkiem cytryny i soku malinowego dobrego na przeziębienie grype i biegunke oraz inne przypadłości. Wtedy zza rogu bawolego wyjrzała Zuziaaa sprawdzając co w trawie piszczy

Przepraszamy, tylko zarejestrowani uzytkownicy mogą oglądać zdjecia na NFM. Zapraszamy do rejestracji
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
01.10.2006, 14:12:35
Post: #247
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji, dosyć niezwykłej bo pomidory tak mają, że widzą to czego inni nie widzą bo zobaczyl swoje wnętrze które nie było pomarańczą tylko rozspiewanym "Las Ketchup" podczas grania w domino na boisku do ping-ponga wodnego z drużyną leśnych skrzatów lubiących królewnę śnieżkę i 40 rozbójników. Wymyślili że pójdą razem do sklepu monopolowego po nalewkę babuni z dodatkiem cytryny i soku malinowego dobrego na przeziębienie grype i biegunke oraz inne przypadłości. Wtedy zza rogu bawolego wyjrzała Zuziaaa sprawdzając co w trawie piszczy. Rozejrzała się podejrzliwie
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
01.10.2006, 14:23:21
Post: #248
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji, dosyć niezwykłej bo pomidory tak mają, że widzą to czego inni nie widzą bo zobaczyl swoje wnętrze które nie było pomarańczą tylko rozspiewanym "Las Ketchup" podczas grania w domino na boisku do ping-ponga wodnego z drużyną leśnych skrzatów lubiących królewnę śnieżkę i 40 rozbójników. Wymyślili że pójdą razem do sklepu monopolowego po nalewkę babuni z dodatkiem cytryny i soku malinowego dobrego na przeziębienie grype i biegunke oraz inne przypadłości. Wtedy zza rogu bawolego wyjrzała Zuziaaa sprawdzając co w trawie piszczy. Rozejrzała się podejrzliwie i zobaczyła wystającego

Czasem trzeba kogoś ugryźć, żeby poczuć się lepiej .......
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
01.10.2006, 14:53:27
Post: #249
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji, dosyć niezwykłej bo pomidory tak mają, że widzą to czego inni nie widzą bo zobaczyl swoje wnętrze które nie było pomarańczą tylko rozspiewanym "Las Ketchup" podczas grania w domino na boisku do ping-ponga wodnego z drużyną leśnych skrzatów lubiących królewnę śnieżkę i 40 rozbójników. Wymyślili że pójdą razem do sklepu monopolowego po nalewkę babuni z dodatkiem cytryny i soku malinowego dobrego na przeziębienie grype i biegunke oraz inne przypadłości. Wtedy zza rogu bawolego wyjrzała Zuziaaa sprawdzając co w trawie piszczy. Rozejrzała się podejrzliwie i zobaczyła wystającego żubra, który znienacka

Przepraszamy, tylko zarejestrowani uzytkownicy mogą oglądać zdjecia na NFM. Zapraszamy do rejestracji
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
01.10.2006, 14:58:15
Post: #250
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji, dosyć niezwykłej bo pomidory tak mają, że widzą to czego inni nie widzą bo zobaczyl swoje wnętrze które nie było pomarańczą tylko rozspiewanym "Las Ketchup" podczas grania w domino na boisku do ping-ponga wodnego z drużyną leśnych skrzatów lubiących królewnę śnieżkę i 40 rozbójników. Wymyślili że pójdą razem do sklepu monopolowego po nalewkę babuni z dodatkiem cytryny i soku malinowego dobrego na przeziębienie grype i biegunke oraz inne przypadłości. Wtedy zza rogu bawolego wyjrzała Zuziaaa sprawdzając co w trawie piszczy. Rozejrzała się podejrzliwie i zobaczyła wystającego żubra, który znienacka powstaje z jęczmienia



P.S. Czy to sie kiedyś skończy ? bo warto by było nagrac do tego lektora i załączyc plik na forum fajnie by bylo ^^ i mozna zaczac nowa opowiesc Przepraszamy, tylko zarejestrowani uzytkownicy mogą oglądać zdjecia na NFM. Zapraszamy do rejestracji i pozniej nastpena itdPrzepraszamy, tylko zarejestrowani uzytkownicy mogą oglądać zdjecia na NFM. Zapraszamy do rejestracji

Przepraszamy, tylko zarejestrowani uzytkownicy mogą oglądać zdjecia na NFM. Zapraszamy do rejestracji
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
01.10.2006, 15:11:48
Post: #251
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji, dosyć niezwykłej bo pomidory tak mają, że widzą to czego inni nie widzą bo zobaczyl swoje wnętrze które nie było pomarańczą tylko rozspiewanym "Las Ketchup" podczas grania w domino na boisku do ping-ponga wodnego z drużyną leśnych skrzatów lubiących królewnę śnieżkę i 40 rozbójników. Wymyślili że pójdą razem do sklepu monopolowego po nalewkę babuni z dodatkiem cytryny i soku malinowego dobrego na przeziębienie grype i biegunke oraz inne przypadłości. Wtedy zza rogu bawolego wyjrzała Zuziaaa sprawdzając co w trawie piszczy. Rozejrzała się podejrzliwie i zobaczyła wystającego żubra, który znienacka powstaje z jęczmienia otrzepując się wdzięcznie.

Czasem trzeba kogoś ugryźć, żeby poczuć się lepiej .......
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
01.10.2006, 16:20:28
Post: #252
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji, dosyć niezwykłej bo pomidory tak mają, że widzą to czego inni nie widzą bo zobaczyl swoje wnętrze które nie było pomarańczą tylko rozspiewanym "Las Ketchup" podczas grania w domino na boisku do ping-ponga wodnego z drużyną leśnych skrzatów lubiących królewnę śnieżkę i 40 rozbójników. Wymyślili że pójdą razem do sklepu monopolowego po nalewkę babuni z dodatkiem cytryny i soku malinowego dobrego na przeziębienie grype i biegunke oraz inne przypadłości. Wtedy zza rogu bawolego wyjrzała Zuziaaa sprawdzając co w trawie piszczy. Rozejrzała się podejrzliwie i zobaczyła wystającego żubra, który znienacka powstaje z jęczmienia otrzepując się wdzięcznie. Żubr beknął

Przepraszamy, tylko zarejestrowani uzytkownicy mogą oglądać zdjecia na NFM. Zapraszamy do rejestracji
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
01.10.2006, 18:46:11
Post: #253
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji, dosyć niezwykłej bo pomidory tak mają, że widzą to czego inni nie widzą bo zobaczyl swoje wnętrze które nie było pomarańczą tylko rozspiewanym "Las Ketchup" podczas grania w domino na boisku do ping-ponga wodnego z drużyną leśnych skrzatów lubiących królewnę śnieżkę i 40 rozbójników. Wymyślili że pójdą razem do sklepu monopolowego po nalewkę babuni z dodatkiem cytryny i soku malinowego dobrego na przeziębienie grype i biegunke oraz inne przypadłości. Wtedy zza rogu bawolego wyjrzała Zuziaaa sprawdzając co w trawie piszczy. Rozejrzała się podejrzliwie i zobaczyła wystającego żubra, który znienacka powstaje z jęczmienia otrzepując się wdzięcznie. Żubr beknął wydzielając przy tym
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
01.10.2006, 20:08:19
Post: #254
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony