Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 9 Głosów - 3 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nowa zabawa
29.09.2006, 17:28:25
Post: #226
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji, dosyć niezwykłej bo pomidory tak mają, że widzą to czego inni nie widzą bo zobaczyl swoje wnętrze które nie było pomidorem

Przepraszamy, tylko zarejestrowani uzytkownicy mogą oglądać zdjecia na NFM. Zapraszamy do rejestracji
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
29.09.2006, 18:46:06
Post: #227
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji, dosyć niezwykłej bo pomidory tak mają, że widzą to czego inni nie widzą bo zobaczyl swoje wnętrze które nie było pomarańczą tylko rozspiewanym

Okimaxim - dodawaj po maks. 3 wyrazy Przepraszamy, tylko zarejestrowani uzytkownicy mogą oglądać zdjecia na NFM. Zapraszamy do rejestracji proszę Przepraszamy, tylko zarejestrowani uzytkownicy mogą oglądać zdjecia na NFM. Zapraszamy do rejestracji
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
29.09.2006, 18:50:31
Post: #228
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji, dosyć niezwykłej bo pomidory tak mają, że widzą to czego inni nie widzą bo zobaczyl swoje wnętrze które nie było pomarańczą tylko rozspiewanym "Las Ketchup" podczas
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
29.09.2006, 19:28:25
Post: #229
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji, dosyć niezwykłej bo pomidory tak mają, że widzą to czego inni nie widzą bo zobaczyl swoje wnętrze które nie było pomarańczą tylko rozspiewanym "Las Ketchup" podczas grania w domino

Przepraszamy, tylko zarejestrowani uzytkownicy mogą oglądać zdjecia na NFM. Zapraszamy do rejestracji
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
29.09.2006, 19:35:33
Post: #230
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji, dosyć niezwykłej bo pomidory tak mają, że widzą to czego inni nie widzą bo zobaczyl swoje wnętrze które nie było pomarańczą tylko rozspiewanym "Las Ketchup" podczas grania w domino na boisku do
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
29.09.2006, 19:44:57
Post: #231
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji, dosyć niezwykłej bo pomidory tak mają, że widzą to czego inni nie widzą bo zobaczyl swoje wnętrze które nie było pomarańczą tylko rozspiewanym "Las Ketchup" podczas grania w domino na boisku do ping-ponga wodnego

Przepraszamy, tylko zarejestrowani uzytkownicy mogą oglądać zdjecia na NFM. Zapraszamy do rejestracji
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
29.09.2006, 19:50:35
Post: #232
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji, dosyć niezwykłej bo pomidory tak mają, że widzą to czego inni nie widzą bo zobaczyl swoje wnętrze które nie było pomarańczą tylko rozspiewanym "Las Ketchup" podczas grania w domino na boisku do ping-ponga wodnego z drużyną leśnych
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
29.09.2006, 20:04:23
Post: #233
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji, dosyć niezwykłej bo pomidory tak mają, że widzą to czego inni nie widzą bo zobaczyl swoje wnętrze które nie było pomarańczą tylko rozspiewanym "Las Ketchup" podczas grania w domino na boisku do ping-ponga wodnego z drużyną leśnych skrzatów lubiących

Przepraszamy, tylko zarejestrowani uzytkownicy mogą oglądać zdjecia na NFM. Zapraszamy do rejestracji
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
29.09.2006, 23:12:57
Post: #234
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji, dosyć niezwykłej bo pomidory tak mają, że widzą to czego inni nie widzą bo zobaczyl swoje wnętrze które nie było pomarańczą tylko rozspiewanym "Las Ketchup" podczas grania w domino na boisku do ping-ponga wodnego z drużyną leśnych skrzatów lubiących królewnę śnieżkę i
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
30.09.2006, 09:33:18
Post: #235
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji, dosyć niezwykłej bo pomidory tak mają, że widzą to czego inni nie widzą bo zobaczyl swoje wnętrze które nie było pomarańczą tylko rozspiewanym "Las Ketchup" podczas grania w domino na boisku do ping-ponga wodnego z drużyną leśnych skrzatów lubiących królewnę śnieżkę i 40 rozbójników. Wymyślili
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
30.09.2006, 10:28:23
Post: #236
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji, dosyć niezwykłej bo pomidory tak mają, że widzą to czego inni nie widzą bo zobaczyl swoje wnętrze które nie było pomarańczą tylko rozspiewanym "Las Ketchup" podczas grania w domino na boisku do ping-ponga wodnego z drużyną leśnych skrzatów lubiących królewnę śnieżkę i 40 rozbójników. Wymyślili że pójdą razem
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
30.09.2006, 10:42:09
Post: #237
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji, dosyć niezwykłej bo pomidory tak mają, że widzą to czego inni nie widzą bo zobaczyl swoje wnętrze które nie było pomarańczą tylko rozspiewanym "Las Ketchup" podczas grania w domino na boisku do ping-ponga wodnego z drużyną leśnych skrzatów lubiących królewnę śnieżkę i 40 rozbójników. Wymyślili że pójdą razem do sklepu monopolowego

Czasem trzeba kogoś ugryźć, żeby poczuć się lepiej .......
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
30.09.2006, 10:53:55
Post: #238
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji, dosyć niezwykłej bo pomidory tak mają, że widzą to czego inni nie widzą bo zobaczyl swoje wnętrze które nie było pomarańczą tylko rozspiewanym "Las Ketchup" podczas grania w domino na boisku do ping-ponga wodnego z drużyną leśnych skrzatów lubiących królewnę śnieżkę i 40 rozbójników. Wymyślili że pójdą razem do sklepu monopolowego po nalewkę babuni
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
30.09.2006, 10:56:08
Post: #239
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji, dosyć niezwykłej bo pomidory tak mają, że widzą to czego inni nie widzą bo zobaczyl swoje wnętrze które nie było pomarańczą tylko rozspiewanym "Las Ketchup" podczas grania w domino na boisku do ping-ponga wodnego z drużyną leśnych skrzatów lubiących królewnę śnieżkę i 40 rozbójników. Wymyślili że pójdą razem do sklepu monopolowego po nalewkę babuni z dodatkiem cytryny

Pozdrawiam Maciej
Przepraszamy, tylko zarejestrowani uzytkownicy mogą oglądać zdjecia na NFM. Zapraszamy do rejestracji Przepraszamy, tylko zarejestrowani uzytkownicy mogą oglądać zdjecia na NFM. Zapraszamy do rejestracji
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
30.09.2006, 11:11:30
Post: #240
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i c