Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nowa zabawa
27.09.2006, 19:26:57
Post: #211
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor:

edit : maciej
dodajemy po 3 slowa

Przepraszamy, tylko zarejestrowani uzytkownicy mogą oglądać zdjecia na NFM. Zapraszamy do rejestracji
Przepraszamy, tylko zarejestrowani uzytkownicy mogą oglądać zdjecia na NFM. Zapraszamy do rejestracji
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
27.09.2006, 19:30:19
Post: #212
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI.

/dodajemy po maks. 3 słowa Przepraszamy, tylko zarejestrowani uzytkownicy mogą oglądać zdjecia na NFM. Zapraszamy do rejestracji /
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
27.09.2006, 19:31:22
Post: #213
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor:

Przepraszamy, tylko zarejestrowani uzytkownicy mogą oglądać zdjecia na NFM. Zapraszamy do rejestracji
Przepraszamy, tylko zarejestrowani uzytkownicy mogą oglądać zdjecia na NFM. Zapraszamy do rejestracji
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
27.09.2006, 19:35:53
Post: #214
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty.
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
27.09.2006, 19:40:03
Post: #215
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle

Przepraszamy, tylko zarejestrowani uzytkownicy mogą oglądać zdjecia na NFM. Zapraszamy do rejestracji
Przepraszamy, tylko zarejestrowani uzytkownicy mogą oglądać zdjecia na NFM. Zapraszamy do rejestracji
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
27.09.2006, 20:05:41
Post: #216
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula!
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
27.09.2006, 20:12:53
Post: #217
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
27.09.2006, 20:21:04
Post: #218
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR

Przepraszamy, tylko zarejestrowani uzytkownicy mogą oglądać zdjecia na NFM. Zapraszamy do rejestracji
Przepraszamy, tylko zarejestrowani uzytkownicy mogą oglądać zdjecia na NFM. Zapraszamy do rejestracji
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
27.09.2006, 20:53:41
Post: #219
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
28.09.2006, 09:36:47
Post: #220
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
28.09.2006, 16:38:01
Post: #221
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji, dosyć niezwykłej bo
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
28.09.2006, 19:07:22
Post: #222
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji, dosyć niezwykłej bo pomidory tak mają,

Przepraszamy, tylko zarejestrowani uzytkownicy mogą oglądać zdjecia na NFM. Zapraszamy do rejestracji
Przepraszamy, tylko zarejestrowani uzytkownicy mogą oglądać zdjecia na NFM. Zapraszamy do rejestracji
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
29.09.2006, 16:23:17
Post: #223
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji, dosyć niezwykłej bo pomidory tak mają, że widzą to
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
29.09.2006, 17:09:18
Post: #224
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchnął dżin, a ziemia zadrżała... i stało się. Świat przestał istnieć. Ale to było w całkiem małej prawie niewidocznej kuli. Kuli ze szkła otoczonej magiczną poświatą, za którą skrywały sie dwa pomidory i rzekł jeden pomidor: Ludzie to EGOIŚCI. A drugi pomidor milczał jak zaklęty. Aż tu nagle zabłysła druga kula! Niczym Feniks nadleciała i buuuuuuuuum! POMIDOR porażony światłem zemdlał, ale doznał wizji, dosyć niezwykłej bo pomidory tak mają, że widzą to czego inni nie widzą

Przepraszamy, tylko zarejestrowani uzytkownicy mogą oglądać zdjecia na NFM. Zapraszamy do rejestracji
Przepraszamy, tylko zarejestrowani uzytkownicy mogą oglądać zdjecia na NFM. Zapraszamy do rejestracji
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
29.09.2006, 17:20:20
Post: #225
 
Dziś rano każdy poszedł na spacer bedac ubranym w szalik, czapke i biustonosz z wczorajszej szalowej imprezy ktora byla u iwci, maciusia i terelki a takze u Falkhora, profesorka i wielu wielu innych bardzo fajnych osób, które zrobiły straszną awanture z powodu rozlanego kufla piwa, który został strącony z wysokiego stolka który stał obok lodówki z piwem ktora była baardzo tejemnym magicznym teleportem zbudowanym z bardzo starych kości Trolla, które trzeba było zgotować i zjeść. Niestety gdy już portal zaczął wirować wtedy większośc osób zrobila sie zielona i zaczęła się rozpadac na kawalki, które potem trzeba złączyć w niezwykłą, trudną i skomplikowaną oraz tajemniczą układankę wraz z innymi bardzo ciekawymi wątkami. Tak zaczęła się nasza wspólna wakacyjna przygoda z niesamowitym przewodnikiem, którym był przybyły z krainy Oz wróbelek Ćwirek oraz jego wierny pies Kundel bury. Podczas naszej przygody widzieliśmy dużo fantastycznych ludzi, z którymi wypaliliśmy fajkę pokoju doznając przedziwnego widzenia naszej wspaniałej przyszłości w tym naszym padole. Nagle zza porośniętego mchem pagórka wyszła sędziwa staruszka, spojrzała podejrzliwie na Falkhora i rzekła cienkim skrzekliwym głosem "witaj dobry młody człowieku. Czy mógłbyś przyjsc do mnie nad Czarci Potok abym Ci mogła przygotować kufel złocistego wina, któro spodowuje niezapomniany odlot na Majorke, a tam tańce hulanki swawole i wszystko co tylko dusza zapragnie", Falkhor na to "A rower będzie?", ona na to: "To ja się zapisze do klubu sportowego dla seniorów, i chciałabym abys pomógł mi zostać pierwsza staruszką, która zdobędzie tytuł najlepszej rowerzystki w Tour de Pologne gdzie główną nagrodą jest wielce mocarny i dobrze zbudowany Władek z Łańcuta". Falkhor widzac jak staruszka wylewa poty i cięzko pracuje, postanowil zrobic jej miłą niespodzianke i zaprosić ją na romantyczną kolacje przy świetle Zorzy Polarnej. Gdy tak siedzieli wpatrzeni w blask ogniska, nagle staruszka pokazała wielkie kły z nowiutkiej protezy wyrabianej w Łancucie u mistrza cechu Sztuk Tajemnych, wtem jak spod ziemi wyłoniła sie reszta rozbawionej gromadki z iwcia na czele. Śpiewali wesoło o wakacjach, które spędzili razem w podróży, gdy niespodziewanie zza otulonych mleczną mgłą krzaków, wybiegł przestraszony i całkiem mokry mężczyzna, który zaczął wydawać dziwne dźwięki nasladując Mandarynę z sopockiej opery. Iwcia nie wytrzymała, wyciagnęła mikrofon i dołączyła do Mandaryny, spiewały razem ulubioną piosenkę biesiadną o chlopcu, który został sam w ciemnym lesie. Nastepnie dołaczyli z pewną taką nieśmiałością magdaaa, grzenio i terelka dając pokaz widowiskowych skoków przez roznegliżowanego Maciejam, Falkhora ku uciesze innych nudystów z okolic Łańcuta. Nagle rozległ się dźwięk syreny policyjnej - policja kontroluje Forum! Poszukują zbiegłej z koncertu mandaryny iwci oszołomionej anielskim głosem Grzenia. Iwcia i Grzenio założyli ciemne okulary, wzieli gitare i organy aby ogłuszyć funkcjonariuszy macieja i profesoqa, tajnych poczwórnych agentów podstępnie knujących intrygi przeciwko Jedności Wszechświata. Przeciw IV Rzeczpospolitej Kosmicznej wystąpił hardo LucasComPL, który postanowił strzec forum przed agresją zahartowanych moherowych beretów współpracujących z PiSmakami. Następił wielki wybuch po zderzeniu supernovej, która obudziła Maszkarona śpiącego sobie słodko pod łańcuckim wzgórzem. Zażądał na śniadanie urodzinowego torta Profesoq'a! Zaspokoiwszy głód zapytał "może zjem Profesoq'a??" Nieeeeee!!! Zaprotestowały dziewczyny. Lepiej zjedz Falkhora! Najlepiej smakuje z cebulą i szparagami! Polany bitą śmietaną i zimnym advokatem spoległ na talerzu. Nieoczekiwanie spod stołu wychylił się Grzenio, dzierżąc wielki miecz przebił Maszkarona - z którego wydostał się stareńki maleńki dziaduś z dłuuuuuuuuuuugą siwą końską grzywą i indiańskimi warkoczykami, które czyniły go Mędrcem. Cudem ocalony Falkhor wraz z Grzeniem spojrzeli smętnym wzrokiem na pustą butelkę po zużytym szamponie - wewnątrz siedział Dżin. Dżin ten spełnił jedno życzenie LucasComPL i to życzenie było niezwykłe, bo miało w sobie 350 słów, a brzmiało nastepująco: 'trzysta pięćdziesiąt słów!!!' "Ehh" westchną