Temat obserwuje
 1 Guest(s)
amatorbalikci.net

Odpowiedz Napisz temat 
Kłusownicze łzy
AutorWiadomość
Falkhor
Administrator
*


Postów: 12,542
Grupa: Administratorzy
Dołączył: 16-06-2006
Status: Offline
Reputacja: 3
Portfel: 16,128
Post: #1
Kłusownicze łzy

Artykuł na o2.pl LINK
Autor: Gabriel Maciejewski, o2.

Cytat:
Prawdziwie groźnych kłusowników, takich o których śpiewano by piosenki po wsiach, dziś już nie ma - mówi Piotr Zaborski ze straży leśnej. -

Cytat:
Weteranom kłusownictwa nie chce się już chodzić do lasu, bawić w to wszystko, w zakładanie wnyków, konstruowanie ich. To skomplikowane i pracochłonne. Poza tym trzeba wiedzieć, gdzie te wnyki postawić, znać las, zwyczaje i ścieżki zwierzyny. Do tego potrzebne są chęci, a ci ludzie są już starzy. Młodzi w ogóle się tym nie interesują. Wolą stać pod sklepem i szukać sponsora, który zafunduje im piwo

– dodaje.


Cytat:
Żaden kłusownik nie wałęsa się po lesie za zwierzyną. On doskonale wie, gdzie jest zwierzyna. Wstaje w nocy i idzie w to miejsce. Czeka i strzela. Całe to kłusowanie to piętnaście minut strachu po strzale, ktoś przecież mógł usłyszeć – Mówi Grzegorz.


W obu tych fragmentach jest chyba mowa o kłusownikach, którzy znają swój fach i są spod 'starej daty' - mimo, iż czynią przestępstwo (a może raczej już czynili), to robili to 'profesjonalnie'. Nie można ich wspaniałomyślnie porównywac do Robin Hood'a, gdyż teraz łapanie zwierzyny w lasach nie jest powodowane głodem... Poza tym Robin Hood czynił łowy podczas swej banicji w znacznie bardziej humanitarny sposób. A w artykule widzimy, ze są jeszcze bardziej humanitarne metody napełnienia żołądka:

Cytat:
Po co wałęsać się nocą po lesie, pracowicie zestrugiwać kolbę obrzyna, ryzykować spotkanie ze strażnikami parku albo z policją? Po to, żeby wędzić po nocy kiełbasę z dzika? I drżeć ze strachu, czy sąsiad nie zauważy i nie doniesie? Kilo zwyczajnej kosztuje 7 zł. Do sklepu mam 20 metrów – mówi Grzegorz Z., mieszkaniec jednej z wiosek leżących w pobliżu jednego z większych mazowieckich kompleksów leśnych.


Przypadki, gdy kłusownictwo wynika tylko i wyłacznie z potrzeb zaspokojenia autentycznego głodu, są zupełnie wyjakowe.

Cytat:
Jakiś czas temu spotkałem chłopa, który ukrywał pod kurtką zająca. Uciekał przede mną. Dogoniłem go samochodem. Chciałem, żeby wypuścił tego biednego zająca, a on się rozpłakał, szczerze i prawdziwie. Nie miał po prostu nic do jedzenia dla dzieci. Dorośli mężczyźni rzadko płaczą. Dołożyłem mu do tego zająca 50 zł i odjechałem – mówi pan Jarosław


Zapraszam do lektury całego artykułu.

Czy... zdarzyło się Wam kiedyś w okolicznych podłańcuckiech lasach trafić na wnyki lub slady innej działalności kłusowników? Co prawda sporo lasu np. za Dąbrówkami jest wydeptywana przez grzybiarzy i nie sądzę, aby ktoś stawiał tam sidła... Chociaż?

Pozdrawiam.


14.09.2006 10:15:55
Odwiedź stronę użytkownikaZnajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedziUnknownUnknown
Odpowiedz Napisz temat 

Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: