Temat obserwuje
 1 Guest(s)
amatorbalikci.net

Odpowiedz Napisz temat 
Chorzy na nieobliczalność
AutorWiadomość
SunShine

*


Postów: 1,214
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: 13-09-2006
Status: Offline
Reputacja: 0
Portfel: 1,514
Post: #1
Chorzy na nieobliczalność

Cytat:
Każdy z nas pamięta takie dzieciaki ze szkoły. Jeden był klasowym chuliganem, nieuważającym na lekcjach i często bijącym inne dzieci. Drugi zawsze miał fatalne oceny za pismo i poruszał wargami podczas cichego czytania tekstu. Trzeciemu nauczyciele matematyki regularnie wystawiali opinię „zdolny, ale leń”, bo choć nie miał problemu z innymi przedmiotami, z rachunków zawsze dostawał najniższe oceny.

Dziś, dzięki postępowi nauki wiemy już, że ci uczniowie nie byli po prostu „źli”. Pierwszy zapewne cierpiał na nadpobudliwość ruchową (ADHD), drugi ewidentnie miał dysleksję, a trzeci... No właśnie: czy istnieje taka choroba jak wstręt do matematyki? Odpowiedź brzmi: istnieje, a do tego występuje znacznie powszechniej, niż większość z nas przypuszcza. Przyjmuje się, że dyskalkulię, czyli poważne problemy z opanowaniem „królowej nauk”, ma średnio 6–7 proc. dzieci w wieku szkolnym.

Jednak z badań przeprowadzonych przez naukowców z amerykańskiej Mayo Clinic wynika, że szacunki te mogą być zaniżone. Zdaniem badaczy skala problemu może sięgać nawet 14 proc. społeczeństwa, przy czym w części przypadków dyskalkulia jest „maskowana” innymi problemami, takimi jak dysleksja czy ADHD. Objawy bywają zróżnicowane: część chorych nie potrafi odróżnić „na oko” dwóch przedmiotów od trzech bez liczenia na palcach, inni mają problemy tylko z bardziej skomplikowanymi działaniami, np. mnożeniem czy operacjami na ułamkach.

I choć wydaje się, że w dobie wszechobecnych kalkulatorów, komputerów i arkuszy kalkulacyjnych matematyka nie jest specjalnie potrzebna przeciętnemu obywatelowi, specjaliści są innego zdania. Umiejętność rozwiązywania zadań matematycznych jest uważana za oznakę inteligencji i sprawności umysłowej. Wiele testów IQ zawiera sekcje wymagające zastosowania technik obliczeniowych. Bez matematyki nie sposób wreszcie opanować większości przedmiotów ścisłych, od informatyki i fizyki po medycynę (lekarz musi wszak umieć przeliczać chociażby dawki leków).

ARYTMETYKA PRZETRWANIA

Zdolność do wykonywania skomplikowanych obliczeń to coś, co zdecydowanie odróżnia nas od innych stworzeń na Ziemi. Jednak matematyka nie wzięła się z próżni. Liczne dowody wskazują na to, że zawdzięczamy ją milionom lat ewolucji. Proste szacowanie liczby przedmiotów to umiejętność występująca u wielu zwierząt – nawet tak nieskomplikowanych jak salamandry czy owady. Większość z nich potrafi „liczyć” tylko do czterech, co wynika ze wzrokowego mechanizmu przeprowadzania takich działań.

Pojedynczy przedmiot to jeden punkt, między dwoma można wyznaczyć linię, trzy z reguły układają się w jakiś trójkąt, a cztery – w czworokąt. Większa liczba obiektów tworzy bardziej chaotyczne układy, które zwierzętom trudniej jest rozpoznać. Jednak nawet tak prosta arytmetyka może decydować o przetrwaniu gatunku – pozwala szybko ocenić liczbę potencjalnych wrogów lub ofiar.

Oczywiście im większy mózg, tym bardziej skomplikowane zadania może wykonać. Ptaki takie jak łyski umieją policzyć jaja we własnym gnieździe – gdy rachunek się nie zgadza, wyrzucają te, które wyglądają na podrzutki. Ssaki naczelne nieźle radzą sobie z większymi liczbami, a po odpowiednim treningu potrafią wykonywać proste operacje arytmetyczne, np. dodawanie. Zoolodzy twierdzą, że małpy – podobnie jak my – potrafią posługiwać się abstrakcyjnym pojęciem liczby. Przykładowo: jeśli usłyszą głosy trzech innych osobników, to spodziewają się zobaczyć właśnie tylu. Pojęcie „trzy” jest u nich niezależne od tego, który zmysł dostarczył im informacji o tej liczbie.

Nie powinno więc dziwić, że zdolności matematyczne wykazują już bardzo małe dzieci: proste liczenie przedmiotów potrafią przeprowadzić kilkumiesięczne niemowlęta, zaś kilkulatki opanowują podstawowe operacje arytmetyczne nawet wtedy, gdy nie znają jeszcze odpowiednich słów opisujących takie działania. To zaś oznacza, że umiejętność liczenia rozwijała się u nas niezależnie od mówienia.

Źródło - matematyka.org



"nie polemizuj z idiotą - najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pobije doświadczeniem"
08.10.2007 10:14:21
Odwiedź stronę użytkownikaZnajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedziUnknownUnknown
siss

*


Postów: 439
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: 24-01-2007
Status: Offline
Reputacja: 0
Portfel: 791
Post: #2
 

Ja ewidentnie należę do trzeciego "typu" :nerd: Wstręt do matmy na całej linii, a "zdolny leń" to moja ksywka w szkole :]


10.10.2007 14:04:39
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedziUnknownUnknown
Kiwi

*


Postów: 507
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: 04-02-2007
Status: Offline
Reputacja: 0
Portfel: 1,427
Post: #3
 

Ciekawy artykuł.

siss, ja też miałam wstręt do matematyki. Po prostu jej nienawidziłam.
Jednak nauczyciele odkryli we mnie talent do rozwiązywania zadań i że mam umysł ścisły i wysyłali mnie na konkursy z tego przedmiotu. Było to trochę dziwne, bo chociaż nie lubiałam matematyki to na konkursach zajmowałam nienajgorsze miejsca. Ale nagrody przynajmniej mi to rekompensowały Biggrin



*
KAŻDY NOWY DZIEŃ RODZI NOWE PARANOJE
10.10.2007 17:41:13
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedziUnknownUnknown
mala.em

*


Postów: 271
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: 07-03-2007
Status: Offline
Reputacja: 0
Portfel: 1
Post: #4
 

szczerze mówiąc do mnie to jakoś nie trafia; owszem, pewnie istnieją dzieci, które rzeczywiście mają takie problemy, ale rozgłos i skala tych zjawisk sprawia, że zaczynam podejrzewać, że te wszystkie "choroby" typu dysleksja czy dyskalkulia robią się obecnie bardzo modną wymówką/usprawiedliwieniem np. własnego lenistwa i sposobem uzyskania "taryfy ulgowej" w szkole... -> dzieciak bazgrze, bo częściej niż długopisu używa klawiatury, a zatroskani rodzice załatwią zaświadczenie, że to dyslektyk wymagający specjalnej troski, po prostu paranoja...


11.10.2007 11:45:19
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedziUnknownUnknown
SzalonyMściciel

*


Postów: 282
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: 13-01-2007
Status: Offline
Reputacja: 0
Portfel: 303
Post: #5
 

Cytat:
Jeden był klasowym chuliganem, nieuważającym na lekcjach i często bijącym inne dzieci.


Cytat:
Dziś, dzięki postępowi nauki wiemy już, że ci uczniowie nie byli po prostu „źli”. Pierwszy zapewne cierpiał na nadpobudliwość ruchową (ADHD)(...)


Tylko czekam kiedy stanie się aksjomatem "postępowe" stwierdzenie, że seryjni mordercy nie byli po prostu "źli", za to z całą pewnością cierpiący na nieznane nam jak dotąd schorzenie



"Mieli do wyboru wojnę, lub hańbę. Wybrali hańbę, a wojnę będą mieli i tak." - czyż to nie pięknie powiedziane? ^^
-----------------------------------------------------------------------
11.10.2007 12:34:31
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedziUnknownUnknown
okimaxim

*


Postów: 2,182
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: 18-09-2006
Status: Offline
Reputacja: 1
Portfel: 2,337
Post: #6
 

a ja lubiłam matme ^^ przyjanmniej do gimnazjum. W liceum już przestałam ^^ i oczywiście też mnie nazywali zdolny leń. Ale co ja poradze na to że w domu w żaden sposób nie można mnie było nagonić do rozwiązywania zadań domowych. Już wolałam pisać wypracowanie z polaka czy czytać książkę czy nawet lekturę niż robić matme która mi i tak najszybciej szłam i szybko ją pojmowałam. Po prostu jakoś tak... zwłaszcza w liceum... matmie mówiłam stanowcze i zdecydowane NIE!! a i tak ją zdawałam i to rozszerzoną na maturze Animatedwink




12.11.2007 20:59:52
Odwiedź stronę użytkownikaZnajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedziUnknownUnknown
Odpowiedz Napisz temat 

Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: